Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowy
Stankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zdjęcie drużynowe drużyny Hard Balls Utd Zostań fanem Hard Balls Utd Zobacz nasz kanał na Youtube.com

Rafał Stankiewicz

Hard Balls United – Brand Factory 3:0


II runda Pucharu WLPNS
08.05.10. Wrocław, ul. Sarbinowska 10.
Hard Balls Utd. ? Brand Factory 3:0 (0:0)
Bramki: Stachowski (24, po długim samotnym rajdzie; graliśmy w osłabieniu po żółtej kartce Kotary), Szleper (37, po podaniu Popiela),  Brzoza (39, po podaniu Szlepera).
Skład HB: Stankiewicz (c), Popiel, Mucha (Kotara), Stachowski, Dybeł, Skubiszewski (Brzoza), Szleper.

(STANKIE) 8 maja drużyna Hard Balls United stanęła przed podobnym wyzwaniem jak dzień prędzej Kawaguchi w walce z Pudzianem. Mówiąc innymi słowy, to nie pomarańczowe trykoty były faworytem tego spotkania. Podobnie jak Kawaguchi chcieliśmy powstrzymać napór teoretycznie silniejszego przeciwnika i szukać swojego szczęścia w mądrej i taktycznie zorganizowanej grze. Podobnie jak Japończyk broniliśmy się dobrze, natomiast my, w przeciwieństwie do niego, atakowaliśmy bez pardonu, licząc na siebie, a nie tylko na zmęczenie przeciwnika. Nikt tego głośno nie powiedział, ale pewnie po cichu wielu z nas liczyło na zwycięstwo, by obmyć nim strapione serca po trzech z rzędu porażkach, w tym ostatniej, wyjątkowo bolesnej, z outsiderami, których powinniśmy byli nie tylko pokonać, ale wgnieść w ziemię… Trzy dni temu z Tradycyjne.com pokazaliśmy niezły futbol, dzisiaj pokazaliśmy jeszcze lepszy – jeden wynik to powód do wstydu, drugi do dumy, ot całe piękno piłki, nawet tej w wydaniu amatorskim.

Przejdźmy dalej, bo przydługie wstępy, są mordercze dla czytelników, niczym skuteczne interwencje naszych obrońców dla zawodników drużyn przeciwnych, o czym mogli się dzisiaj przekonać napastnicy Brand Factory. Pierwsza połowa była pojedynkiem dwóch równorzędnych zespołów. Nasze akcje ciągnął do przodu wspaniały w tym meczu Stachowski. Jak widać, często powtarzane przez niego zachęty do dalekich strzałów, podziałały na niego samego, bo strzelał sporo i przede wszystkim groźnie. Przeciwnicy nie pozostawali dłużni, bardzo wysoko podeszli do gry i chcieli nas zmusić do błędów, na szczęście bez efektów. To, co zapamiętamy z pierwszej połowy to z pewnością krwawiąca głowa Popiela, strużki krwi stopniowo przerodziły się w strugi, wyglądało to naprawdę groźnie, ale od czego ma się kolegów z drużyny – Brzoza z precyzją Doktora House’a i zaangażowaniem Matki Teresy opatrzył Jankową głowę i co… ano fighter jest fighterem. Nawet z mocno przeciętą skórą i bandażem na głowie Popiel w drugiej połowie rządził i dzielił w naszych szykach obronnych, co najwyżej wyglądał jeszcze bardziej groźnie niczym perski Nieśmiertelny!

Druga połowa to nadal wyrównany mecz, ale tego trzeba się było spodziewać. Jednak z każdą minutą przewaga stopniowo przechylała się na stronę pomarańczowych diabłów. W czwartej minucie drugiej połowy Stachowski wreszcie doczekał się bramki. Samotny długi rajd w asyście dwóch obrońców, ładny strzał po ziemi, no i prowadzimy. Utrzymać jeszcze to przez 16 minut wcale nie wydawało się to prostym zadaniem. Dalsza część meczu była wymianą ciosów, raz jedni, raz drudzy. Stankiewicz, broniący dziś naszej bramki, debiutujący na boisku po 10-tygodniowej przerwie nie narzekał na nudę. Na szczęście, prawie jak w piosence, nie był sam – miał przed sobą mocno dziś zmotywowaną i grającą bez pardonu linię obrony.

Obrona to była skała…. a Szleper to był Szleper. Po pierwsze dał kłam tezie, że strzela brzydkie bramki, bo pokonanie przez niego lobem Marcina Wiktorowskiego, bramkarza Brand Factory, to była bramka piękna, a po drugie udowodnił, wielokrotnie hasając wśród obrońców rywala, że stary, dobry “sęp pola karnego” wrócił na wiosnę na Sarbinowską.

Trzecia bramka była konsekwencją naszej mądrej gry i permanentnie wysokiej motywacji (!): Szleper sprytnie zgrywa do Brzozy, a Brzoza pewnie, na minutę przed końcem, przypieczętowuje nasze zwycięstwo. W sobotni poranek cała dziewiątka hardballsów po stokroć udowodniła, że nie jest z naszą drużyną tak źle, jak to się mogło wydawać w przypływie pesymizmu po ostatnich wpadkach. Pokazaliśmy grę zespołową i ogromną chęć walki, a to, to już jest bardzo dużo, by móc patrzeć na horyzont, gdzie wschodzi słońce. Tylko jakiego ono jest koloru… :)

(MCFLY) Szczególnie jedną osobę chciłabym za ten mecz pochwalić i pokłon jebnąć o ziemię. Chodzi tu o Rafała, który nie dość że stanął na bramie w swoim pierwszym meczu na wiosnę po zimowej kontuzji, to zrobił to w takim stylu, że klękajcie narody (…) A Stachu tradycyjnie: wziął piłkę, nie wiedział za bardzo co z nią zrobić, to pobiegł przez pół boiska, jebnął i zabił.

(MB) Pytany o ocenę spotkania kapitan  Brand Factory, Marcin Wiktorowski, powiedział: ”Zagraliśmy bez charyzmy, a HBU wyśmienicie. Świetna gra w defensywie i skuteczność w ataku. Gra w takim zespole musi być wielką przyjemnością. Aż miło było patrzeć z punktu bramkarza na Waszą waleczność i serce do gry, które wkładała cała drużyna.” Niech ta wypowiedź posłuży za najlepszy komentarz dzisiejszej glorii i motywuje nas do trzymania poziomu!



  1. Marcin mówi:

    No w koncu jakis wynik:-)

  2. Wiktor mówi:

    Chciałbym pogratulować całej drużynie za serce pozostawione na boisko. Przegrać w takim stylu z drużyną trzecioligową nie jest żadnym wstydem. Zagraliście jak z nut. Wielkie wrażenie zrobił na mnie Janek, który powrócił na boisko niczym Terry Butcher 6 września 1989 w Sztokholmie przeciwko Szwecji.

  3. Wiktor mówi:

    Sprostowanie dla mcfly :
    Kolejnym przeciwnikiem będzie aktualny mistrz WLPNS a nie zdobywca Pucharu Ligi :) Zdobywcą PL jest OKS Sokół Wrocław

  4. mcfly mówi:

    Dzięki Panowie za sprostowania!

    @Wiktor Dzięki również za miłe słowa!
    Mecz nam wybitnie wyszedł ^^ Pozostaje życzyć wam powodzenia w lidze!

    Kuźniki (jako mistrz) to chyba jeszcze wyżej postawiona poprzeczka! …a tak btw to z Sokołem rachunki jeszcze wyrównamy! ( zwłaszcza ja mam po tym meczu traumę ;) :P )

  5. MB mówi:

    A Butcher po wspomnianym przez Wiktora występie wyglądał tak:
    http://soccerlens.com/wp-content/uploads/2008/11/butcher.jpg

  6. ŁD mówi:

    Obierając sobie za cel rozwinięcie contentu przez komenty, powiem, że dobrze będzie stawić czoła komuś z wierchuszki pierwszej ligi. Nie idziemy po szkołę, tylko po zwycięstwo ;)

  7. Michał (Tradycyjne.com) mówi:

    Panowie,

    Ja nie mogłem przeciwko Wam zagrać, ale zawodnicy z mojej drużyny prosili,
    abym się z Wami skontaktował, bo ponoć macie płytki DVD / CD z naszego meczu
    (Hard Balls vs. Tradycyjne). Jeśli tak to czy możemy od Was kupić ?

    Wprawdzie widzieliśmy film z naszego meczu, który umieściliście na youtube,
    ale tam są tylko wybrane akcje, a nas interesuje zapis, który ponoć macie na
    płytach, zawierający całość albo przynajmniej więcej niż na youtube.

    Będę wdzięczny za kontakt
    Pozdrawiam
    Michał (kierownik zespołu “Tradycyjne.com”)

    • Stankie mówi:

      #Michał (Tradycyjne.com). Nie ma problemu, udostępnimy Wam cały filmik. Nie zostawiłeś żadnych danych kontaktowych. W sprawie tego filmiku, to najlepiej, żebyś do mnie zadzwonił (tel.504039842) albo napisał maila (stankieboy@poczta.onet.pl)

  8. Prosiak mówi:

    Gratuluję zwycięstwa, a relacja czy to tekst czy film jak zwykle pierwsza klasa.

    • Stankie mówi:

      Dzięki za miłe słowa. A Prosiaków pozdrawiamy, bo to sympatyczne chłopaki! I na sparingi w przyszłości liczymy!

Dodaj komentarz