Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowyStankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zostań fanem Hard Balls Utd
Zobacz nasz kanał na Youtube.com
KS Karłowice CUP | VIII kolejka ligi halowej
18.02.10. Wrocław, ul. Przesmyckiego 10.
Hard Balls Utd. ? Capgemini 4:4 (1:2)
Bramki dla HB: Szleper, Brzoza, Le 2.
Skład HB: Mucha, Badora (Dybeł), Brzoza (Stankiewicz (c)), Chyłek (Kołaczek, Ratajczak), Szleper (Le).
(STANKIE) Żal! Żal! Nie było kamery, szkoda, bo byłoby co filmować. Ale po kolei? Mocno nadmuchany pomarańczowy balon nadziei przed meczem z Prosiakami został dzień wcześniej przebity przez naszych wczorajszych przeciwników/brak szczęścia (niepotrzebne skreślić). Przed spotkaniem z Capgemini dominował raczej spokojny optymizm ? już nie szliśmy jak rzeźnicy na nocną zmianę do pracy. Po prostu, chcieliśmy zagrać dobrze i unieść w górę nadwątlone ostatnio morale. Po ostatnim kuriozalnym jak na mecz halowy wyniku z Capgemini (0:0) można się było spodziewać, że przeciwnicy ?nie położą? się i nie dadzą naszym fajterom pobrykać w ich polu karnym. Ja pie? znów tracimy pierwsi bramkę. Akcji nam nie brakuje, ale to nam strzelają. Nie, nie, nie? tak nie może być ? pokażemy wam jeszcze na co stać hardballsów. Udało się ? sęp pola karnego Szleper wyrównuje. Niestety, i tak na druga połową schodzimy, przegrywając 1:2. Twarde Jądra zmotywowane, przeprowadzając atak za atakiem, co rusz natykały się na skomasowaną i nieźle zorganizowaną defensywę Capgemini. ?Trzeba uważać na kontry? ? niestety tego zdania nikt nam w czasie meczu nie powiedział i zrobiło się 1:4, a na tablicy minuty płynęły nieubłaganie. Nadrobić 3 bramki w jakieś 8-10 minut? ciekawe ilu z nas jeszcze w to wierzyło?! Ja chyba już nie wierzyłem, ale bardzo, bardzo chciałem przycisnąć przeciwnika, coś jeszcze strzelić i zamknąć Capgemini w polu karnym… Czas na ostatnią planowaną zmianę ? Dybeł, Brzoza, Kołaczek, Le. Chłopaki mają pojęcie o piłce i serducho do gry, ale trzy bramki różnicy??? Wchodząca czwórka to nie byli już nasi koledzy, to była czteroosobowa grupowa katów, egzekutorów, łamaczy nadziei przeciwników w białych koszulkach. Z ławki mogło się wydawać w pewnym momencie, że takie pojęcia jak: zmęczenie, zważanie na kości własne i przeciwników nagle wyparowały im z głowy i rozgościło się im w głowach tylko jedno zdanie ? ?gonimy wynik?. W kilka minut, cierpiący dotychczas na niemoc strzelecką, Brzoza i Le brutalnie rozwiali nadzieję przeciwników na zwycięstwo. Egzekucja na Capgemini się odbyła. Wykonawcy mogli zejść i na kilka ostatnich minut weszła kolejna czwórka, lecz wynik nie uległ już zmianie. Po tym meczu nawet najwięksi pesymiści i malkontenci pośród malkontentów nie odważą się chyba powiedzieć: Hard Balls to drużyna bez charakteru. Cała pomarańczowa dziesiątka walką i zaangażowaniem pokazała 18. lutego 2010, że pomarańczowe słońce wyszło już zza horyzontu. Pomimo, że zabrakło czasu i może sił na zwycięstwo, na wielu twarzach widać było autentyczny uśmiech.