Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowyStankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zostań fanem Hard Balls Utd
Zobacz nasz kanał na Youtube.com
VI kolejka WLPNS
17.10.11. Wrocław, ul. Sarbinowska 10.
Hard Balls Utd. – Car-Zone Wrocław 0:1 (0:0)
Bramki: Misiewicz (26).
Skład HB: Stankiewicz (c), Badora, Popiel, Brzoza, Dybeł, Mucha, Warot.
(STANKIE) Na dwie minuty przed meczem była nas cała piątka, a przeciwników chyba z trzynastu. Nie pachniało więc dobrym wynikiem. W ostatniej chwili dołączyli do nas Popiel i Warot. Mieliśmy więc komfort, że zagramy siódemką. Oglądając pierwszą połowę, ciężko było zgadnąć która z drużyn zdecydowanie lideruje w tabeli II ligi, a która jest tejże czerwoną latarnią. Strzałów było jak na lekarstwo, dominowała za to sportowa walka o każdy metr boiska. Nieco eksperymentalne ustawienie z pomocnikiem Muchą i napastnikiem Watorem sprawdzało się. Podania do kolegów z drużyny miast zwyczajnej naszej balonowatości przypominały sprawną grę piłką. Każdy z sześciu zawodników w polu był wsparciem dla swoich partnerów. Ofiarne wślizgi Badory i Warota były tego najżywszym przykładem. Dobrze radził sobie Brzoza zastępujący Stachowskiego na pozycji reżysera gry. Dobrej akcji w pierwszej połowie nie wykorzystał Warot.
Druga połowa – poszliśmy za radą Brzozy, by grać tak jak w pierwszej. Mogliśmy objąć prowadzenie, kiedy to sam na sam z bramkarzem przeciwników stanął Warot. Niestety, strzał naszego napastnika poleciał daleeeeeko. Jeśli chodzi o przeciwników, to widać było, że młodzi zawodnicy lidera tabeli potrafili zrobić z piłką wiele, bardzo wiele, ładnie wyszukiwali partnerów i starali uruchamiać ich dokładnymi podaniami. Nie pomagało im to jednak w przedarciu się pod bramkę bronioną przez Stankiewicza. Bramkarz pomarańczowych nie napracował się dziś zanadto w przeciwieństwie do szalonej szóstki graczy HBU z pola! Nasza linia obrony wspomagana przez wracających pomocników skutecznie rozbijała ofensywne harce biało-niebieskich. Po jednej ze składnych akcji przeciwników, w której udało im się przedrzeć pod nasze pole karne, straciliśmy bramkę, ale nie wiarę w zwycięstwo. Końcówka była szybka. Dwie żółte kartki dla przeciwników. Badora i Popiel na połowie Car-Zone. O jakże wierzyłem wtedy, że może jednak coś wpadnie i wyszarpiemy remis. Niestety, gwizdek sędziego był niczym miecz katowski dla naszych nadziei na zdobycie punktów tego wieczora. Po bardzo dobrym w naszym wykonaniu meczu przegrywamy 0:1. Nie ma punktów, były niezłe humory po meczu, bynajmniej nie z powodu zwiększenia szans na utrzymanie II ligi dla HBU.