Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowyStankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zostań fanem Hard Balls Utd
Zobacz nasz kanał na Youtube.com
KS Karłowice CUP | X kolejka ligi halowej
25.02.10. Wrocław, ul. Przesmyckiego 10.
Hard Balls Utd. ? Czarny Byk 5:4 (3:2)
Bramki dla HB: Dybeł 2, Szleper 2, Skubiszewski.
Skład HB: Hoszko, Dybeł (Popiel), Brzoza (Skubiszewski), Chyłek (Kołaczek, Ratajczak), Szleper (Le, Angelo).
(STANKIE) Patrząc na tabelę przed ostatnim meczem w rozgrywkach KS Karłowice CUP, mogliśmy w razie wygranej powędrować wyżej, w razie przegranej spadlibyśmy na ostatnie miejsce ? dno tabeli, czyli tam gdzie diabeł i to wcale nie pomarańczowy, mówi dobranoc. Mimo, że nie dla nas już puchary i walka o czołowe lokaty, to też nie był to mecz o przysłowiową pietruszkę. Wreszcie, zwycięstwo było nam potrzebne także po to, by zakończyć przygodę na Przesmyckiego w dobrym nastroju. Udało się, choć początek meczu, zgodnie z naszą nową tradycją, rozpoczął się od straty bramki. Poskromiony przez nas dokładnie 3 tygodnie wcześniej Czarny Byk pokazał rogi i powiedział, że łatwo nie da się już przerobić na McRoyala. O stracie bramki zadecydowały błędy w kryciu przeciwników. Ale jako, że hardballsów poznaje się ostatnio nie po tym (patrz: drugi mecz z Capgemini) jak zaczynają, ale jak kończą, tak więc stopniowo było widać poprawę w organizacji gry. Początkowy chaos stopniowo był zastępowany ładem, a piłka zaczęła krążyć od jednej pomarańczowej nogi do drugiej. Kilka strzałów oranżów zostało wyłapanych przez bramkarza byków. Ten sam bramkarz ni z tego ni z owego rzuca piłkę pod nogi Dybła, a ten pięknym strzałem w górę bramki zdobywa dla nas wyrównanie. Nie dziwi więc, że po tym strzale z ławki działaczy słychać było: ?Łukasz Dybeł dostał skrzydeł?. A kilkadziesiąt sekund później Szleper mu chyba pozazdrościł i po świetnym przechwycie Ratajczaka przy polu karnym byków pewnie umieścił futbolówkę w siatce. Kilka minut później przeciwnicy po kontrowersyjnym faulu naszego bramkarza Grzegorza Hoszki, który po ciężkiej kontuzji wreszcie wrócił na ojczyzny łono, wyrównali. Trudno. Zaczynamy od środka pola karnego, kilka sekund, Szleper ? gooooooool. Najskuteczniejszy hardballs tego turnieju wyprowadza nas z powrotem na prowadzenie. Po przerwie przeciwnikom udało się wyrównać, ale szybka kontra i świetny strzał z trudnej pozycji Skubiszewskiego znów zapewniły nam prowadzenie. I znów przeciwnicy dorównują. Po prostym, a jakże skutecznym podaniu z autu jeden z byków strzela bramkę, za którą trudno winić naszego bramkarza. Zostało 9 minut do końca. Piłkę w środku boiska prowadzi świetnie grający dziś Dybeł, który pewnym i silnym strzałem zdobywa drugą dziś swoją bramkę. Dowieźliśmy wynik do końca. Pomarańczowi pokazali po raz kolejny, że są drużyną z charakterem. Odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo, do którego przyczyniła się CAŁA DRUŻYNA, nie tylko strzelcy bramek. Z perspektywy ławki widać było, że hardballsi bardzo chcieli wygrać ten mecz i zrobili wiele, żeby to się udało. Rozgrywki kończymy więc na drugim miejscu w drugiej grupie, czy jak woli DaKo, na szóstym miejscu w turnieju. Dziękuję Wam wszystkim za wspólną zabawę i zaangażowanie. Patrzę przez okno i widzę… tak widzę, że wiosna będzie pomarańczowa.