Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowy
Stankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zdjęcie drużynowe drużyny Hard Balls Utd Zostań fanem Hard Balls Utd Zobacz nasz kanał na Youtube.com

Maciej Bochajczuk

Hard Balls United – Czarny Byk 9:3 (6:0)


KS Karłowice CUP | III kolejka ligi halowej

04.02.10. Wrocław, ul. Przesmyckiego 10.

Hard Balls Utd. ? Czarny Byk 9:3 (6:0)

Bramki dla HB: Stachowski, Dybeł, Kołaczek, Ratajczak, Szleper 2, Brzoza 2, Badora.

Skład HB: Stankiewicz (c), Badora (Dybeł), Mucha (Stachowski), Brzoza (Chyłek, Kołaczek), Szleper (Le, Ratajczak).

(STANKIE) Zaledwie jeden dzień mieli hardballsi na wylizanie ran, podleczenie obitych kolan i udowodnienie sobie i innym, że całkowicie zasługują na dumne miano Twardych Jąder. Dwadzieścia dwie godziny po surowej lekcji udzielonej nam przez Brand Factory, przyszło zmierzyć się z przeciwnikiem, który kilka miesięcy temu zwyciężył nas 4:2. W takiej sytuacji, nie trzeba być analitykiem futbolu, by wiedzieć, że HB potrzebne było szczęście i duch walki w drużynie, aby móc myśleć o korzystnym rezultacie. 18.30, włączona kamera, chęć walki, ale i obawa, czy damy radę? Bo przecież dzień prędzej też momentami gryźliśmy parkiet hali, a skończyło się porażką 7:0. Hard Balls od początku spotkania w pełni kontrolowali jego przebieg. Widać było mniej nerwowości i większą troskę o to, by grać nie tylko ofiarnie i aktywnie, ale też rozsądnie. Bo przecież właśnie rozsądkiem i ograniem najczęściej wygrywa się mecze. Wrzutka, Stachowski, buda!!! I to jaka bramka! 10 kg emocji spadło z naszych pomarańczowych serc. Chwila później i 2:0! 3:0! Niejeden z nas, patrząc po kolegach, zastanawiał, czy ja na pewno trafiłem do tej samej drużyny, która grała w środę. Świetnie dzisiaj ofensywnie dysponowani Szleper i Brzoza pokazali bramkarzowi Czarnego Byka, że musi jeszcze wiele wody w Odrze upłynąć, żeby był w stanie powstrzymać uderzenia pomarańczowego młota na swoją bramkę. 6:0 do przerwy. Śnimy? Nie, po prostu gramy swoje!

W drugą połową obie drużyny weszły z nowymi nadziejami. Poziom nieco się wyrównał, ale widać jednak było przewagę HB. Wydawało się, że bezpiecznie dowieziemy dobry wynik do końca. Chwilę później zwolniliśmy, pojawiły się pierwsze oznaki zmęczenia, przeciwnicy tylko czekali na taką szansę. W krótką chwilę nasz bramkarz, zajęty dotychczas głównie przypominaniem umęczonym kolegom w polu o ?powrocie? (z dobrym skutkiem) musiał trzy razy wyjmować piłkę z siatki. Czarny Byk zaczął pogoń. Czasu dużo, akurat, by odrobić 3 bramki. Częstochowski Pomarańczowy Diabeł Dybeł, z wielką ofiarnością pełniący obowiązki obrońcy, walnie przyczynił się do uspokojenia gry. Reszta drużyny jakby zaraziła się od niego piłkarskim rozsądkiem i Czarny Byk z łowcy przeobraził się z powrotem w cel torreadora, a właściwie torreadorów. Dwukrotnie Brzoza i pod koniec spotkania Badora, drugi z filarów naszej defensywy, ustalili wynik na 9:3. Miał więc rację Chyłek, zapowiadając na forum corridę. Słowo stało się ciałem ? Czarny Byk zraniony powlókł się na trybuny, gdzie już hardballsi brali udział w tańcu radości.



Dodaj komentarz