Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowy
Stankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zdjęcie drużynowe drużyny Hard Balls Utd Zostań fanem Hard Balls Utd Zobacz nasz kanał na Youtube.com

Rafał Stankiewicz

HBU – Mistrz Grilla 2:7 – kibice w deszczu świętują powrót swych idoli na boisko!


Mecz towarzyski
31.08.10. Wrocław, ul. Lotnicza 72.
Hard Balls Utd. ? Mistrz Grilla 2:7 (2:2)
Bramki: Wełna, Szleper.
Skład HB: Hoszko, Mucha, Badora, Brzoza, Wełna, Szleper, Mońka, Stankiewicz (c), Kępa.

Gra po 6 zawodników


(STANKIE) Ostatni dzień sierpnia od swojego początku mówił hardballsom: “wy, moi drodzy dzisiaj nie zagracie, nie w takim deszczu”. Cały dzień lało, aż strach było myśleć jakie będą kałuże na obiekcie “Parasola”, na którym mieliśmy rozegrać pierwszy i ostatni sparing tego lata. Lata, które większość z nas przepracowała piłkarsko równie mocno niczym młody Julio Iglesias życie w monogamicznym związku. Okazało się jednak, że nie tylko pomarańczowi są na tyle nieroztropni i szaleni, by się pokusić o o grę w takich warunkach, ale i przeciwnicy. Kapitan Mistrza Grilla potwierdził, że gramy i oto chodzi!

Na “Parasolu” bez parasoli zjawiła się liczna grupa pomarańczowych! Zuch chłopaki, by w wieczór z ciepłych domów wyruszać samochodem, by biegać w warunkach pogodowych ? la północny Bangladesz. Aurę deszczową, mimo początkowej poprawy, można było streścić w stwierdzeniu “psa by nie wygonił za drzwi”, a nas przybyło dziewięciu, w tym Adam, będący na kuracji antybiotykowej, co mu zresztą wcale nie przeszkodziło zostać w meczu najmocniejszym punktem naszej obrony. O ile do naszej gry obronnej można było mieć duże zastrzeżenia, to Adam na tym tle jawił mi się jako jasny punkt.

Ale nie samą analizą formacji obronnej człowiek żyje… Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 2:2, dwa razy goniliśmy wynik i dwa razy dogoniliśmy przeciwników. Dwóch naszych bramkorobów – Szleper i Wełna – mimo rozpustnego lata przypomniało sobie jak się strzela bramki. Schodząc na przerwę, trudno było wskazać zwycięzce tego meczu; zarówno my w ofensywie graliśmy nieźle, acz nieskutecznie, a i przeciwnik dysponował sporą siłą rażenia w postaci m.in. zawodnika z numerem 9, który nie raz i nie dwa nie niepokojony przez nikogo oczekiwał na długie podania. W ofensywie graliśmy nieźle, Wełna po raz kolejny pokazał, że ma wszelkie cechy świetnego playmakera, Mońka i Brzoza szarpali ile sił w płucach, a nawet trochę więcej. Gdyby nie ten ich bramkarz… Przy kilku akcjach szybkością i walecznością wykazał się nasz nowy nabytek – Kępa zwany Malinem i można mieć nadzieję, że jeszcze nie raz szybkość Malina przełoży się na dobrą akcję HBU.

Na stronie Mistrza Grilla można przeczytać krótką charakterystykę drugiej połowy: “Druga połowa była również bardzo zacięta i wyrównana, czego nie odzwierciedla wynik.” No właśnie, przegraliśmy ją 5:0 mimo, że atakowaliśmy. Inna sprawa, że mogło być jeszcze wyżej. Przeciwnicy byli bezlitośni w ataku. W dużej mierze było to naszą zasługą, gdyż słabo trzymaliśmy pozycje i wiele razy Hoszko był zostawiony “sam na sam”. A jak to się przeważnie kończyło, można było zobaczyć we wtorek przed 20. na Lotniczej. Dla mnie wnioski z meczu płyną następujące:

- ogólnie nie było tragedii, a w ofensywie bywało naprawdę dobrze
- słabo trzymaliśmy pozycje
- za mało uwagi poświęciliśmy obronie i kryciu przeciwników.

W deszczu ostatniego dnia sierpnia pokazaliśmy ułańską fantazję i zaangażowanie, zabrakło nieco “włoskiej gry”, ale przecież nie od razu wykuwa się stal!



Dodaj komentarz