Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowyStankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zostań fanem Hard Balls Utd
Zobacz nasz kanał na Youtube.com
KS Karłowice CUP | V kolejka ligi halowej
11.02.10. Wrocław, ul. Przesmyckiego 10.
Hard Balls Utd. ? Szpilmacherzy 0:11 (0:6)
Skład HB: Mucha, Dybeł (Stankiewicz(c)), Chyłek (Skubiszewski), Brzoza (Le).
(STANKIE) Przed meczem ze Szpilmacherami ciężko było o optymizm w sytuacji, gdy maksymalnie miało nas wystąpić sześciu (czyli jeden zmiennik). Dlatego też w ostatniej chwili wzmocnił nas Tomek Skubiszewski, który prawdopodobnie wystąpi z nami na wiosnę w lidze. Siedmiu hardballsów contra potęga wrocławskiego futbolu amatorskiego wzmocniona dodatkowa Kamilem Kluską, gwiazdą Blackburn Brovars. Ale po kolei… Kilka minut do rozpoczęcia meczu, na placu boju: Chyłek, Dybeł i Stankiewicz. Przegrać ze Szpilmacherami żaden wstyd, ale oddać mecz walkowerem z powodu śnieżycy ? żal okrutny. W mej głowie pojawił się więc dość oryginalny pomysł, by choć na parę minut ? póki reszta dojedzie ? wstawić moją małżonkę, a naszą kamerzystkę na bramkę. O dziwo, zgodziła się. Pewnie parad jak Buffon by nie zaprezentowała. Ale przy jeszcze jednym zawodniku wyszlibyśmy na boisko i podnieśli rękawicę. Na szczęście nie było potrzeby, chłopaki dojechały. Zaczęło się… Pierwsze kilka minut bez straty bramki, a nawet nieśmiałe kontry z naszej strony. Debiutujący w roli pełnoetatowego bramkarza HB Mucha udowadniał Szpilmacherom, że muszą się sporo namęczyć, by pokonać długowłosego ?pomarańczowego diabła?. Ale nawet dobrze i odważnie grający Mucha (nazwisko wszak zobowiązuje) nie był w stanie powstrzymać nieuchronnego ? 0:1. No cóż, gramy dalej, kombinujemy, odwaga i nadzieja nam dopisuje ? 0:2, 0:3. Z odwagą było dobrze, ale sił chyba nie tylko piszącemu te słowa zaczęło brakować. Jak dobrze, że nasza ławka rezerwowych liczyła chociaż dwie osoby! Szpilmacherzy nie chcieli przyjąć do wiadomości, że grają dla nas za szybko Na przerwę zeszliśmy z pięcioma bramkami w plecaku. W drugiej połowie kibice oglądający mecz nie mogli narzekać na nudę. Hardballsi coraz śmielej kontratakowali ? Brzoza i Le co rusz “jechali” z kontrą. Niestety, przeciwnicy jeździli z tymi kontrami jakby skuteczniej i skończyło się 11 bramkami, co i tak wydaje się nie największym wymiarem kary. Mucha miał nie raz okazję doświadczyć sytuacji: ?oni we dwóch pędzą na bramkę, a ja sam? i co ważniejsze nie raz wyszedł z niej zwycięsko. Podobnie jak w meczu z Capgemini kiepsko było o nas ze skutecznością, z gry zasłużyliśmy przynajmniej na bramkę osładzającą porażkę. Podsumowując: hardballsi osłabieni, prześladowani kontuzjami, występujący bez wielu kluczowych zawodników nie skompromitowali się, ale niestety kijem Wisły nie zawrócisz, a ambicją ciężko jest dorównać świetnie grającym Szpilmacherom. Wróci Stachu, zgramy się lepiej, a Szpilmacherzy jeszcze zobaczą, że Hard Balls United to stanowczo nie jest drużyna z gatunku ?chłopców do bicia?.