Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowy
Stankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zdjęcie drużynowe drużyny Hard Balls Utd Zostań fanem Hard Balls Utd Zobacz nasz kanał na Youtube.com

Maciej Bochajczuk

Hard Balls United – Tradycyjne.com 6:0


I runda Pucharu WLPNS
25.09.10. Wrocław, ul. Sarbinowska 10.
Hard Balls Utd. – Tradycyjne.com 6:0 (3:0)
Bramki: Mońka (2, po strzale Kępy, 28, po podaniu Chyłka), Stachowski (8, po podaniu Brzozy, 24, bez asysty), Brzoza (9, po podaniu Mońki), Popiel (40, bez asysty).
Skład HB: Stankiewicz (c), Popiel, Mucha, Stachowski, Kępa (Brzoza), Dybeł (Chyłek), Mońka.

(STANKIE) Na Sarbinowskiej sobotni poranek wyglądał pięknie. Ciepłe jesienne powietrze, zielona trawa, widok “wczorajszych” kolegów z drużyny walczących z syndromem popiątkowej ciężkości umysłu, zapowiadały interesujące 40 minut. Naszym rywalem była drużyna Tradycyjne.com, która prawie 5 miesięcy temu wprawiła nas w wyjątkowo kiepskie nastroje, zwyciężając 3:2. Echa tego meczu przewijały się w naszych dyskusjach przy różnych okazjach. Chęć rewanżu była więc wielka.

Ale do gry, do gry. Wynik meczu otworzył Mońka, który w 2 minucie po błyskawicznym przyśpieszeniu dobił piłkę po strzale Kępy. Szybko nadarzyła się więc okazja, by zrobić kołyskę – po to by przywitać  na świecie Szymona Szlepera, który 18 godzin wcześniej przyszedł na świat i niewerbalnie przyobiecał wszem i wobec, że słuszne barwy są tylko jedne, a jego tata zapewnił, że już się nie może doczekać debiutu młodego “Sępiątka Pola Karnego” w HBU Junior Team. Ale opuśćmy porodówkę i wróćmy na Sarbinowską, bo jest po co wracać. 8 minuta – Stachowski technicznym strzałem, po profesorsku wyprowadza nas na 2:0. Nasi przeciwnicy – dopingowani przez liczne niewieście grono – przyjęli to ze spokojem. Poza jednym groźnym zrywem nie było kontr, szarpania z ich strony, było za to miejsce dla nas do rozgrywania kolejnych akcji. 9 minuta – Brzoza po dokładnym podaniu Mońki nieco dziwnym, ale za to skutecznym strzałem wyprowadza nas na 3:0.  Druga połowa pierwszej części spotkania przebiegła według scenariusza “my spokojnie ćwiczymy ofensywne warianty gry, a przeciwnicy starają się nam w tym za bardzo nie przeszkadzać, o kontrach nie wspominając”. Druga połowa, to dalsza absolutna dominacja pomarańczowych diabłów. Najpierw w 24 minucie Stachowski (bramka jak ta lala), następnie Mońka w 28 strzelają dla nas 4 i 5 bramkę. Mogło być więcej, dużo więcej. Udało się nam, a właściwie Popielowi, strzelić jeszcze tylko jedną bramkę.  Po długim samotnym holowaniu piłki w ostatniej minucie nasza “trzynastka” strzela bramkę, do której przymierzała się od dawna… ale jakoś brakowało szczęścia.

Chciałbym napisać, ze zagraliśmy dużo lepszy mecz niż z Yoką, ale właściwie nie wiem, czy byłoby to do końca trafne. Na pewno robiliśmy bez porównania mniej błędów, ale nie byliśmy też do nich zmuszani. Przeciwnicy pozwolili nam na baaardzo dużo. Inna sprawa, że potrafiliśmy to wykorzystać i odnieść pewne zwycięstwo. Kilku zawodników zagrało naprawdę dobre zawody, inni grali na niezłym poziomie. Tak więc, jest do przodu, a pomarańczowa karawana jedzie dalej!



Dodaj komentarz