Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowy
Stankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zdjęcie drużynowe drużyny Hard Balls Utd Zostań fanem Hard Balls Utd Zobacz nasz kanał na Youtube.com

Rafał Stankiewicz

Hard Balls United – Znajomi Sędziego 1:1


II kolejka WLPNS
1.04.10. Wrocław, ul. Sarbinowska 10.
Hard Balls Utd. ? Znajomi Sędziego 1:1 (1:0)
Bramki dla HB: Szleper (7, po podaniu Stachowskiego) – Gorazdowski (40).
Skład HB: Hoszko, Popiel (Mucha), Kotara (Stachowski), Wełna (Badora), Kołaczek (Mońka), Dybeł (Skubiszewski), Szleper (Bochajczuk (c)).

(STANKIE) Gargantuiczne emocje zafundowali pomarańczowi wikingowie obserwatorom dzisiejszego meczu. Działo się! Co tam wczorajsza Liga Mistrzów przy dzisiejszym meczu! Zaczęło się tradycyjnie ? badawczo, później wielka radość, a końcowe emocje można streścić następująco: ?O Jezus Maria, a było tylko 40 sekund do upragnionych 3 punktów?. Było, ale się zmyło, całe piękno piłki nożnej, nawet tej w amatorskim wydaniu. Dzisiejszy mecz będzie pamiętany z dwóch powodów ? po pierwsze wyrwali nam zwycięstwo w ostatnich sekundach, po drugie ? mieliśmy okazję oglądać powrót Grzegorza Wielkiego! To był ten sam Grzesiek, który wielokrotnie udowodnił zawodnikom Śródmieścia, i nie tylko, że mają do czynienia z gościem, który, jak ma swój dzień, pomiata nadziejami napastników drużyny przeciwnej. Spotkaliśmy się z drużyną, która strasznie chciała wygrać i która prezentowała podobny poziom jak my. Mówiąc nieparlamentarnie ? grali na niezłej ku… Dobrze, że skończyło się tylko (aż) rozbitym nosem Kołaczka (taką mam nadzieję przynajmniej). Ten primaaprilisowy dzień można określić jako Wielki Comeback: Bochajczuk z Belgii, Mońka z długotrwałej kuracji zdrowotnej wspomaganej zdobyczami medycyny chińskiej, Stachowski z ławki trenerskiej, wbiegli na boisko, by urwać łeb hydrze, znaczy się, by dumnie reprezentować pomarańczowe barwy Każdy z tej trójki pokazał, że umiejętności i serca do walki im nie ubyło i chwała im za to! Trudno określić ten mecz inaczej, niż mecz walki i wynik 1:1 nie był kwestią przypadku. Nie udało nam się utrzymać jednobramkowego prowadzenia, którego bezpośrednim ojcem był Szleper, wspomożony przez Stachowskiego (nie doszukujmy się pozaboiskowych analogii). Zwraca uwagę świetna dyspozycja Skubiszewskiego na skrzydle, który nieoczekiwanie pojawił się na horyzoncie kilka minut przed rozpoczęciem spotkania. Szkoda, że w ostatnich sekundach stary boiskowy wyga Stachowski zagrał niefortunnie, szkoda, że Grzegorz Wielki Hoszko nie przeskoczył sam siebie i nie wyciągnął tej diabelsko silnie uderzonej piłki koniuszkami palców. Nie zmienia to faktu, że marsz Hard Ballsów ku zwycięstwom trwa, a pomarańczowe słońce świeci coraz jaśniej. Jestem przekonany, że jeśli się lepiej zgramy i nowi zawodnicy twórczo wkomponują się w drużynę, to nie raz i nie dwa w Brajcie wspominać będziemy wygrane w cuglach mecze. Dziękuję Wam wszystkim za to, co pokazaliście na boisku!

*Grzegorz Hoszko wybrany do Siódemki Kolejki



Dodaj komentarz