Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowy
Stankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zdjęcie drużynowe drużyny Hard Balls Utd Zostań fanem Hard Balls Utd Zobacz nasz kanał na Youtube.com

Maciej Bochajczuk

Hard Balls United – Prosiaki 11:4


Mecz Towarzyski

18.03.10. Wrocław, ul. Sarbinowska 10.

Hard Balls Utd. ? Prosiaki 11:4 (4:2)

Bramki dla HB: Wełna 2, Brzoza 2, Szleper 3, Dybeł 2, Kołaczek 2.

Skład HB: Hoszko, Mucha, Badora, Wełna, Chyłek, Dybeł (Kołaczek), Szleper (Brzoza).

(STANKIE) Przed naszym ostatnim przed ligą sparingiem obserwatorzy życia Hard Balls Utd. z pewnością zadawali sobie pytanie, co też ta zima długa i zła zrobiła z pomarańczowym kolektywem. Pewnie nie tylko ja zastanawiałem się, jak też będzie wyglądał nasz powrót na Sarbinowską? Jest po godzinie 21.00, pomarańczowi mają za sobą prawie 1,5 godz. spędzone na boisku, odpowiedź na pytanie jest już znana ? powrót wyglądał bardzo dobrze. Zresztą, co tu dużo mówić ? wynik dość dobrze odzwierciedla to, co się działo na boisku. Mogliśmy jeszcze strzelić, oj mogliśmy… Mogliśmy też stracić, ale na szczęście formacja obronna z Hoszko na czele skutecznie amputowała nadzieje Prosiaków na lepszy wynik. Zwraca uwagę werbalne “ożywienie” się naszego bramkarza, co z pewnością pozwoli mu jeszcze bardziej pewnie strzec pomarańczowej świątyni w przyszłości. Mecz na początku był wyrównany, my nieco ? mam wrażenie ? nie do końca zorganizowani w kryciu zawodników przeciwnika. Co rusz z niepokojem patrzyłem na młodziana w stroju sędziego (tak był ubrany najlepszy gracz Prosiaków), który coraz śmielej rozgrywał piłkę na naszej połowie i mijał naszych zawodników. Na szczęście to my pierwsi, a właściwie, Adrian Wełna, strzeliliśmy bramkę, potem drugą i trzecią. Wprawdzie Prosiakom udało się strzelić dwie bramki i było 3:2, ale to był dla nich koniec wesołych wiadomości tego wieczora. Wywołali wilki z lasu, uruchomili w nas pokłady chęci gry i pomysłowości. My coraz bardziej wierzyliśmy w wysokie zwycięstwo, a oni… a oni mieli podobne pewnie emocje jak my w meczu z Focusami czy z Sokołem. Co z tego, że kontrowali, skoro to my strzelaliśmy. To my graliśmy mądrze w ofensywie. To my nie dostawaliśmy “małpiego rozumu” w sytuacji podbramkowej. Mówiąc krótko: z taką grą byliśmy skazani na zwycięstwo. Pytanie w jakich rozmiarach. Rozmiary były niemałe. Myślę, że gdyby nie chwila dekoncentracji, to Prosiaki zakończyły by ten mecz z dwoma strzelonymi bramkami. Cała drużyna zagrała świetnie! Były błędy i nieporozumienia, ale jak tak się gra, to te błędy w kontekście finalnym są ledwo dostrzegalnymi akcentami (od wskazywania tych błędów mamy fachowca, tak więc stopniowo powinno być ich coraz mniej). Kiedy podsumowywałem “turniej halowy” pisałem, że możemy mieć problem w ofensywie, dzisiejszy mecz pokazał, że martwiłem się na zapas ? mamy w tej ofensywie niezłe pistolety Bramka po samotnym rajdzie Brzozy z lewej strony boiska (wierzcie mi kto nie widział, to nie był krótki rajd!) przejdzie do annałów HB, podobna była też jakaś straszna tuba Łukasza Dybła z pierwszej piłki, lecz nie zauważyłem Kreatywność w ofensywie Wełny, zaangażowanie w mecz Dybła ? la Jacek Bednarz, instynkt bramkożercy Szlepera i tu można wymieniać, wymieniać… i skończyć można na szacunku dla Adama Muchy, który cały mecz przewalczył z Prosiakami niczym rzeźnik-wykrawacz-ubojowiec, skutecznie odsysający prosiacze marzenia i siły witalne. Przy całej mej radości i dumie z oglądania pomarańczowej dziewiątki mogę powiedzieć, że pomarańczowe słońce wyjrzało zza horyzontu, to jak wysoko się wzniesie zależy tylko od nas (no i od Laguny troszeczkę;)) Szacunek i kolejka dla wszystkich.



Dodaj komentarz