Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowy
Stankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zdjęcie drużynowe drużyny Hard Balls Utd Zostań fanem Hard Balls Utd Zobacz nasz kanał na Youtube.com

Rafał Stankiewicz

Hard Balls United – Capgemini 2:0


III kolejka WLPNS
7.04.10. Wrocław, ul. Sarbinowska 10.
Hard Balls Utd. ? Capgemini 2:0 (1:0)
Bramki dla HB: Badora (8, po podaniu Brzozy), Wełna (25, po podaniu Mońki).
Skład HB: Hoszko, Popiel (Mucha), Stachowski (c) (Kotara), Badora (Wełna), Mońka (Ratajczak), Chyłek (Kołaczek, Skubiszewski), Brzoza (Szleper).

(STANKIE) Nie sprawdziły się przewidywania, że spotkamy się dziś z drużyną, z którą będziemy musieli walczyć o każdy centymetr boiska. Capgemini okazało się drużyną średnią pod każdym względem (średnią nie znaczy słabą!). Byli troszkę jak my przed kilkoma miesiącami, bardzo chcieli wygrać, strzelić, ale nie mieli pomysłu, jak to zrobić. Kończyło się zwykle na naszej defensywie, którą doskonale zawiadywał dziś tata Krzysia, znaczy się Jan Popiel, filar obrony HBU. Pozostała trójka obrońców dostroiła się do poziomu Janka – obrona stworzyła więc dziś zaporę nie do przebycia dla dość nieporadnych ataków zawodników w białych koszulkach.

Pomarańczowi, zaprawieni w walce o każdą piłkę i przyzwyczajeni do bycia pod pressingiem, początkowo nie byli w stanie zagrać dobrego ataku pozycyjnego, z drużyną, która z założenia chciała przyjąć nas na swojej połowie. Nie pamiętam podobnego meczu, kiedy to my musieliśmy konstruować akcje, a przeciwnik grał zachowawczo, po to, by przede wszystkim nie stracić. Czas leczy rany, czas dodaje skrzydeł Pomarańczowej Gwardii! Dobrze dziś dysponowany Badora, zwany nie bez kozery, jak pokazały następne minuty, Tombą-Plombą, ładnym strzałem wyprowadza nas na 1:0. Tak jak było ustalone pomarańczowi dostali szansę na zrobienie “kołyski”, z czego skwapliwie skorzystali… Było później trochę gorąco, gdy przeciwnicy wykorzystali naszą radość, ale na szczęście sędzia stanął na wysokości zadania. Po stracie bramki, przeciwnicy zamiast rzucić się na nas, dalej pozwalali nam na harce, a gra toczyła się w środku boiska. Bez wielkich problemów udało nam się dowieźć prowadzenie do końca pierwszej połowy.
Nasza gra w drugiej połowie wyglądała lepiej. Czy to zmęczenie przeciwników, czy złapany przez nas wiatr w żagle, sprawiły, że w dużej mierze to my rządziliśmy i dzieliliśmy na boisku, czego owocem była bramka strzelona przez naszego rozgrywającego Wełnę, który tak jak Klata-Grabarz dwie kolejki temu w podobnej akcji w podobnym miejscu na boisku, zachował stoicki spokój… i dwa zero jest. Następnie, silny strzał Ratajczaka zwiastował trzy zero, ale skończyło się na bocznej siatce bramki. Nie wykorzystane sytuacje się mszczą, chciałoby się powiedzieć, ale na szczęście nie ma tu takiej potrzeby, ponieważ mądrze przetrzymaliśmy kilkuminutowe ataki Capgemini. A bramka Hoszki dla naszych przeciwników była dziś za wąska i za niska. Skończyło się w pełni zasłużonym 2:0. Według mojej oceny to jest właśnie sprawiedliwy wynik, patrząc na poziom gry obu drużyn. Chyba powoli stajemy się drużyną doświadczoną, bo nawet nie konstruując Bóg wie jakich akcji, pewnie udaje nam się przechylić szalę na swoją stronę.
Po końcowym gwizdku nastąpił długo wyczekiwany moment. Pomarańczowi w sile 14 osób, z Jankiem w roli głównej, w miarowym rytmie zakołysali dłońmi i wreszcie na spokojnie mogliśmy zrobić kołyskę, by okazać swą radość z przyjścia na świat Popiela Juniora :D
Dzisiejszy mecz pokazał, że Hard Balls United będą się liczyli w walce o majstra III ligi. Co będzie – czas pokaże, na szczęście karty są w naszych rękach!

*Grzegorz Hoszko i Jan Popiel wybrani do Siódemki Kolejki





Dodaj komentarz