Można nas oskarżyć o wiele, ale chyba nie o to, że ciężko przepracowaliśmy sezon zimowy
Stankie przed debiutem w Spartan Cup (marzec 2012)
Zdjęcie drużynowe drużyny Hard Balls Utd Zostań fanem Hard Balls Utd Zobacz nasz kanał na Youtube.com

Rafał Stankiewicz

Hard Balls United – RTV Euro AGD 1:0



I runda Pucharu WLPNS

10.04.10. Wrocław, ul. Sarbinowska 10.
Hard Balls Utd. – RTV Euro AGD 1:0 (0:0)
Bramka: Stachowski (26, po podaniu Kołaczka).
Skład HB: Hoszko, Mucha, Stachowski (c) (Kotara), Badora, Kołaczek, Chyłek, Mońka (Dybeł).

(TOMBA) Parę chwil przed meczem dostaliśmy wiadomość… Granie zaczęło się z półgodzinnym opóźnieniem. 10.30 – nastąpiła minuta ciszy. Byliśmy nieliczni w porównaniu do ekipy przeciwnej, ale to i tak wystarczyło – gramy dalej. Przed meczem zostaliśmy bardzo solidnie rozgrzani (dobre to było!), a w przypadku Dave’a mogło to się nawet skończyć pomaganiem Łukaszowi przy kamerze po lekkim urazie, który jednak pozwolił mu zagrać od początku.

Gra była cały czas bardzo wyrównana od samego początku, z lekką przewagą przeciwnika. Nasza obrona, kasując wiele górnych piłek konsekwentnie granych przez przeciwników, i bramakarz grała jednak bardzo dobrze zasługując na uznanie. Mecz troszkę przypominał naszą potyczkę ze Znajomymi Sędziego, ze szczęśliwym finałem tym razem jednak. Gra była jednak bardzo fair, choć twarda i nieustępliwa postawa obu zespołów nie pozwalała przewidzieć końcowego rezultatu. Do przerwy były groźne sytuacje po obu stronach, z pudłami ze strony atakujących bądź dobrymi paradami bramkarskimi. Dave bardzo dobrze radził sobie na pozycji napastnika, przyjmując piłkę na siebie i rozrzucając ją do wchodzących bokami pomocników. Brakło z jego strony jedynie bramki, która się ewidentnie należała. Z obrony często podłączał się Stachu, siejąc zamęt w szeregach przeciwnika. Do przerwy bez goli.

Po przerwie obraz gry się znacząco nie zmienił. Dobrze w obronie z naszej strony i nieskutecznie z przodu. Do czasu. DaKo, świetnie bijący dziś rzuty rożne i boczne wznowienia, dograł piłkę do Stacha i 1-0! Radość była taka sobie dziś… Im bliżej końca, tym bardziej uwidaczniała się przewaga naszych rywali. Pomarańczowi jednak dziś utrzymali prowadzenie mimo dwóch 100% sytuacji rywali. Niestety straciliśmy dziś Dave’a na jakiś czas, który przy wyprowadzaniu kontry został zablokowany i lekko poturbowany. Nieszczęśliwa kontuzja kostki (podobnie jak w przypadku Adriana w ostatnim meczu). Pech nas nie opuszcza jak widać, a zbawieniem jest szeroka kadra. Kameraman Łukasz pod koniec dał wytchnienie bocznym pomocnikom i liczymy na jego powrót w kolejmy meczu, który jak się wydaje nie będzie za szybko… Dave – życzymy powrotu do zdrowia.



Dodaj komentarz